Odkrywamy Wielkopolskę
Blog > Komentarze do wpisu

Kolejny zapomniany dwór Hulewiczów. Paruszewo

Rodzina Hulewiczów przed II woja światową posiadała dość spory majątek na terenie obecnej gminy Strzałkowo obejmujący m.in. wsie Kościanki, Graboszewo, Młodziejewice i Paruszewo. W każdej z wymienionych miejscowości przedstawiciele rodziny pobudowali lub też zaadoptowali istniejące już dwory. Niestety wszystkie rezydencje Hulewiczów obecnie niszczeją (wyjątkiem jest dwór w Graboszewie). Obecny właściciel – skarb państwa reprezentowany przez Agencję Nieruchomości Rolnych nie interesuje się zabytkami znajdującymi się na terenie gminy Strzałkowo pozwalając na ich dewastację. Z roku na rok stan techniczny budynków pogarsza się. Bez szybkiej interwencji i gruntownego remontu, za parę lat nie będzie już pałacu ani w Młodziejewicach (http://alewielkopolska.blox.pl/2011/10/Zapomniany-dwor-Hulewiczow-w-Mlodziejewicach.html) ani w Paruszewie.

Pałac w Paruszewie powstał na przełomie XIX i XX w. z inicjatywy Waleriana Hulewicza. W roku 1910 został gruntownie przebudowany przez ówczesnych właścicieli - Janinę z Hulewiczów oraz Stanisława Błociszewskich. Pałac obecnie jest budowlą murowaną, dwukondygnacyjną, zbudowaną na kształt litery T. Od frontu, do bryły budynku, dobudowano czterokolumnowy portyk z podwyższonym podjazdem. Portyk został zwieńczony trójkątnym naczółkiem z wizerunkami herbów właścicieli majątku tj. Ostoją Błociszewskich oraz Nowiną Hulewiczów. Całość budynku zwieńczona została czterospadowym dachem krytym dachówką.

pałac w Paruszewie

Miłośników literatury z pewnością zainteresuje fakt, iż w 1920 r. w pałacu w Paruszewie pomieszkiwał Stanisław Reymont.

Po II wojnie światowej majątek Hulewiczów w Paruszewie został znacjonalizowany. Utworzono  Państwowe Gospodarstwo Rolne, któremu służyły istniejące przy pałacu zabudowania folwarczne. W pałacu natomiast  zlokalizowano biuro PGR, mieszkania i stołówkę dla pracowników oraz przedszkole. W okresie funkcjonowania PGR, pałac był dwukrotnie remontowany w 1973 r. oraz 1982 r.  W czasie prac remontowych odnowiono i zabezpieczono elewację wraz z tarasem, zagospodarowano piwnice na salę klubową. Po rozwiązaniu Państwowego Gospodarstwa Rolnego pałac pozostał nieużywany i niszczeje. W ostatnich latach Agencja Nieruchomości Rolnych wykonała jedynie remont dachu, co zabezpieczyło wnętrze budynku przed jego zniszczeniem. Na budynku zamontowano nowe rynny oraz instalację odgromową. Na bramie wjazdowej Agencja Nieruchomości Rolnych umieściła niepokojącą tablica ostrzegawcza o treści „obiekt przeznaczony do rozbiórki”

pałac w Paruszewie

Pałac otoczony jest parkiem krajobrazowym o powierzchni ok. 5 ha. Park powstał z wykorzystaniem naturalnego ukształtowania terenu. Właściciele majątku uregulowali przepływający obok pałacu  strumień i doprowadzili go do sztucznie utworzonego stawu w północno – zachodniej części parku.

pałac w Paruszewie

Niestety brak zainteresowania parkiem, po II wojnie światowej, spowodował intensywny wzrost samosiewów. Prawie całkowicie zatarta została pierwotna kompozycja parku, w szczególności zarys alejek parkowych. Zanieczyszczony został kompleks wodny. Władze lokalne, pomimo braku współpracy ze strony właściciela pałacu, w 2006 r. zainicjowały akcję porządkowanie parku. Usunięto wówczas większość samosiewów oraz obumarłych drzew i krzewów. Po paru latach park ponownie stał się obszarem zaniedbanym i zarośniętym.

pałac w Paruszewie

pałac w Paruszewie

Zespół pałacowy wraz z otaczającym go parkiem został wpisany do rejestru zabytków pod nr A-215/1392 z 24.02.1973 r.

Obecnie o odzyskanie majątku starają się spadkobiercy Błociszewskich.

pałac w Paruszewie

Będąc w Paruszewie należy jeszcze zwrócić uwagę na:

- pozostałości wczesnośredniowiecznego grodziska zwanego zamczyskiem lub urbałem, zlokalizowanego ok. 800 m na zachód od pałacu,

grodzisko w Paruszewie

źródło: www.panoramio.com

- rządcówkę z 1884 r., obecnie dom nr 19,

- oficynę z II poł. XIX w., obecnie dom nr 16,

- stajnię z początku XX w., obecnie budynek administracyjny,

- kurnik z końca XIX w., obecnie dom nr 17,

- glinianą stodołę z XIX w. ,

- spichlerz zbożowy XIX w.,

- spichlerz paszowy  z 1918 r.,

- gorzelnię z 1890 r.,

- 3 dęby szypułkowe o obwodzie 400m, 400m oraz 600 m ,wpisane do rejestru pomników przyrody.

Niesamowicie drażni mnie widok niszczejących zabytków. Nieważne czy jest to pałac, dwór, zabudowania folwarczne, wiatrak czy też wiejska chata – wszystkie stanowią element naszego dziedzictwa kulturowego i krajobrazu lokalnego. Chciałabym, by te historyczne obiekty otoczone zostały właściwą opieką ze strony zarówno ich właścicieli jak i władz czy to lokalnych czy państwowych wraz z powołanymi do tego organami wyspecjalizowanymi. Niestety największym problemem, w mojej ocenie, jest brak kompetentnych urzędników, którym brakuje nie tylko wiedzy ale również chęci podejmowania działań nakłaniających właścicieli zabytków do realizacji ich ustawowych obowiązków. Wyobrażam sobie, iż w tym miejscu od razu pojawia się głos o braku pieniędzy. Tylko czy kultura zawsze musi być finansowana w ostatniej kolejności? Czy nie jest tak, że o rozwoju cywilizacyjnym danego kraju świadczy jego stosunek do dziedzictwa kulturowego? Poza tym istnieją również fundusze unijne z przeznaczeniem na zachowanie, remont i renowację zabytków.

Tak na marginesie przypominam również treść art. 5  ustawy o ochronie zabytków  i opiece nad zabytkami (Dz. U. nr 162 poz. 1568). Zgodnie z brzmieniem przywołanego przepisu, właściciel lub posiadacz zabytku zobowiązany jest w szczególności do prowadzenia prac konserwatorskich, restauratorskich i robót budowlanych przy zabytku, zabezpieczenia i utrzymania zabytku oraz jego otoczenia w jak najlepszym stanie. Obowiązkiem wojewódzkiego konserwatora zabytków jest przeprowadzanie kontroli przestrzegania i stosowania przepisów ustawy, w tym spełniania obowiązków przez właścicieli lub posiadaczy zabytku (art. 38). Nieprzestrzeganie obowiązków nałożonych ustawą o ochronie zabytków stanowi wykroczenie i zgodnie z treścią art. 110 ustawy, może skutkować nałożeniem przez sąd, na właściciela lub posiadacza zabytku, kary aresztu, ograniczenia wolności albo kary grzywny.

Niestety nie spotkałam się jak dotąd, by takie sankcje kiedykolwiek zastosowano w stosunku do właścicieli lub dzierżawców obiektów wpisanych do rejestru zabytków. Rejestr zabytków przecież powstał w celu zapewnienia szczególnej pieczy nad tymi obiektami.

                     Herb Nowina                      Herb Ostoja

                      Herb Nowina, źródło: wikipedia             Herb Ostoja, źródło: wikipedia

Źródło:

Program opieki nad zabytkami gminy Strzałkowo na lata 2011 - 2014

niedziela, 02 lutego 2014, farruca27

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: jscekoss1977.@, *.dynamic.gprs.plus.pl
2015/05/20 19:48:33
Ratujcie zabytki
-
Gość: , *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2015/06/15 09:53:15
ANR pozbywa się ruin i skrajnie zniszczonych zabytków, oczekuje się że "inwestor" to kupi i będzie remontowa. Jest niebywałe aby oczekiwać opieki prywatnej osoby nad zabytkiem nad którym "państwo" nie roztoczyło zadnej opieki. Zapomina się, że, czy to Hulewiczowie czy inni mieli olbrzymie majątki na utrzymanie tych wspaniałych budowli, teraz każdemu na rynku dworków sugeruje się agroturystykę lub hotel, w zalezności od wielkości obiektu, jako formę utrzymania zabytku.
Potomkowie rodzin posiadłości nir tylko powinni otrzymać swoje posiadłości ale również olbrzymie odszkodowanie, nacjonalizacja majątków była zwykłym złodziejstwem bandyckiej władzy a ANR sprzedając kradzione jest po prostu... paserem.
Kupując zrujnowany dwór należy liczyć się z 2- 3 krotnymi kosztami renowacji i wtedy też mamy obecność konserwatora, którego jak autorka zauważyła obecnie nie ma. Z powazaniem JG
-
2015/06/16 12:02:22
Do kwestii ewentualnego zwrotu zabytków ich dawnym właścicielom oraz wypłaty olbrzymich odszkodowań podchodziłabym bardzo ostrożnie. Pomijając kwestie typowo prawne, pozostają sprawy wzajemnych rozliczeń - wiele zabytków, po ich nacjonalizacji, podlegało przecież regularnym remontom i konserwacji a wiele nadal służy szeroko pojętym celom oświatowym (muzea, centra kultury, szkoły, biblioteki). Ponadto, jak słusznie zauważył JG, dawni właściciele posiadali ogromne majątki na utrzymanie dworów czy pałaców - skąd pewność, że obecnie spadkobiercy udźwigną ciężar doprowadzenia ich do stanu "przyzwoitej" egzystencji? A może będzie tak, że oprócz kwestii własnościowych nie zmieni się nic i zabytki jak niszczeją obecnie, tak niszczeć będą dalej.
Najlepszym rozwiązaniem byłoby przejęcie zabytkowych budynków przez jednostki samorządu terytorialnego oczywiście pod warunkiem, że na ich czele będą stali ludzie odpowiedzialni i przy uaktywnieniu organów państwa zajmujących się ochroną zabytków. Czy jest to możliwe? ...
Ale Wielkopolska

Wypromuj również swoją stronę